Idą Święta i tak mi się przypomina sytuacja, kiedy dałem się namówić kilku osobom "z branży" na zaaranżowanie kolędy w taki sposób, żeby dużo się działo. Z dzwoneczkiem przyczepionym na sznurku do palca najlepiej i różne tego typu irracjonalne wytyczne były. Rzecz była w tym, żebym wystąpił w jednym z programów śniadaniowych z tym kolędowym "dziwolągiem" jako mega fajny gość, którego wyobraźnia muzyczna nie ma granic!!!

Pod "naciskiem" branży (haha) pracowałem zawzięcie nad mega kolędą, właściwie nie wiedząc po co i na co. Kiedy byłem gotowy zagrać, pojawił się jeszcze jeden mały problem, a mianowicie ludzie z TV naciskali, żebym grał z playbacku :) "Ale niby jak ja miałem zagrać z playbacku, skoro nigdy tego nie robiłem" - myślę. "20 lat gram, więc na żywo zagram, ale udawać, że gram, to ja nie potrafię, nawet gdybym chciał" - odpowiedziałem.

Ostatecznie cała sprawa nie doszła do skutku. Całe szczęście:)

Pozostała tylko kolęda, która doczekała się zarejestrowania.

Ot i taka historia:)

Wesołych Świąt!!!

Pio